Karpacz - Karpacz - samodzielne ferie

Na narty do Karpacza wysłali nas tym razem dziadkowie. Ferie zapowiadały się rewelacyjnie, bo ja z siostrą i z kuzynostwem, a bez naszych rodziców, po raz pierwszy, jechaliśmy na wczasy. Dziadkowie stwierdzili, że skoro skończyliśmy gimnazjum można nam trochę zaufać. Nie tak zupełnie do końca, bo w pensjonacie
Karpacz mieli wtykę, pana Waldka - ich znajomego, kierownika tego ośrodka. Finanse rozłożyliśmy tak, żeby jeszcze na fajki starczało, a dziewczynom o tym, że z kuzynem mieliśmy zamiar i piwka się napić nawet nie wspominaliśmy. Na te cele fundusze też musiały się znaleźć. Karpacz był rzeczywiście zawalony śniegiem, jak to pokazywali wcześniej w telewizji. Warunki narciarskie mieliśmy wyśmienite. Ja podszkoliłem swój styl, kuzyn nauczył się jazdy na snowboardzie, a dziewczyny śmigały nam tylko przed oczami, tak się wyrobiły. I dni i wieczory wypełnione zajęciami, nie mieliśmy czasu się nudzić. Dziadkowie i rodzice nawet nie zadzwonili. Znaczy mają zaufanie. My się już teraz umówiliśmy, że w Karpaczu spędzimy następne ferie.
Podobne arytkuły