Karpacz - stary ramol

stary ramolPiechurem to ja nigdy nie byłem. wolałem raczej wycieczki rowerowe, bądź inną formę aktywności fizycznej, ale nie łażenie. Gdy moja córka zażądała, byśmy pojechali do Karpacza, to się naprawdę wystraszyłem, że będę musiał znosić te wszystkie znoje górskich wypraw. Zapowiedziałem jej, że ja w Karpaczu siedzę albo gdzieś w pobliżu pensjonatu, albo w jakimś pubie i oddaję się lekturze, a ona niechętnie, ale przystała na to. Karpacz jest uroczy i ma w sobie siłę. Niby nie takie góry, jak Tatry, ale naprawdę od razu przejmują władzę nad duszą człowieka. Moja córka nie musiała mnie wcale namawiać na jakąkolwiek eskapadę. Na tablicy informacyjnej Gościńca Karpacz tak pięknie opisano szlaki, że mnie to wciągnęło. Postanowiłem pokazać, że staruszka stać jeszcze na wyczyn. Zaplanowałem taką wycieczkę, że Olka nie mogła w to uwierzyć. Przeszliśmy Karpacz aż do Wangu, a stamtąd szlakiem do Domku Myśliwskiego, potem do samotni, a następnie na równię pod Śnieżką na samą Śnieżkę. Ten szczyt zdobywaliśmy jeszcze dwukrotnie, za każdym razem z innej strony.
Podobne arytkuły